niedziela, 20 sierpnia 2017
TEST: recenzja FIPROtec od Beaphar

DSC_00301Dziś drażliwy temat kleszczowy. W ostatnich latach nasiliło się to tak bardzo, że co chwilę czytam informacje od znajomych potwierdzające kolejne przypadki zdiagnozowań chorób odkleszowych u psów :( Nie oczekuje już cudów przy preparatach na kleszcze. Chciałabym mieć zaufany w 100% środek, mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi. 

Przerabiałam ze swoimi psami przynajmniej 10 rodzajów kropelek, 3 rodzaje obróżek i kilka preparatów w sprayu. Nigdy nie używałam tabletek. Teraz moje psiaki zostały zakropione kropelkami  FIPROtec od firmy Beaphar. Nigdy nie kropiłam psów tym preparatem, miałam jedynie do czynienia w kropieniu kota u którego się sprawdziło (tak jest opcja również dla kociaków:))

DSC_0013DSC_0021

Do wyboru macie rozmiary dla psów:  I. do 10 kg II. 10 do 20kg III. 20 do 40kg IV.  40 do 60 kg

W opakowaniu znajduje się jedna pipetka, którą wyciskamy z plastra. Nie jest to typowa plastikowa tubka jakie najczęściej stosowałam. Tak naprawdę rozwiązanie nie jest takie głupie, ponieważ kiedy już wyciśniemy pipetkę, materiał z której jest wykonany jest prześwitujący, więc bez problemu możemy zobaczyć czy całą zawartość zaaplikowaliśmy już na skórę psa. W plastikowych-kolorowych tubkach nie ma takiej opcji. Otwiera się w bardzo łatwy sposób, zazwyczaj pipetki przekuwałam zakrętką, tutaj wystarczy oderwać końcówkę :) Wszystko to tylko kilka sekund i produkt gotowy jest do aplikacji.

DSC_0129DSC_0127Rejon w którym mieszkamy jest wyjątkowo zakleszczony, miałam przypadki kiedy psy o poranku wyszły na podwórko na siku, a po powrocie wróciły z kleszczami na łapach :( Nie musiałam wchodzić z  nimi do lasu, na łąki czy na miasto.

DSC_0014

My pierwszą aplikację rozpoczęliśmy 19 lipca, każdy z panów dostał jedną pipetkę, więc przez okres 4 tygodni mogłam obserwować co będzie się działo.  U Naviego próba sprawdzenia była mniejsza, ponieważ po wykryciu ocd nasze spacery były bardzo krótkie i wszystkie na smyczy po mieście i parkach, jednak to wszystko na tyle postępowało, że w końcowej fazie spacery ograniczyły się do zera, i wolne chwile spędzaliśmy na podwórku. U niego nie nie wbił się ani jeden kleszcz.  Acco sprawdzał w trochę bardziej hardcorowych warunkach.  Oprócz podwórkowych zabaw i wychodzenia na miasto, wychodził też na łąki i do lasu. W trakcie testów wyjechaliśmy też na kilka dni w góry, gdzie czasem szlaki też prowadziły nas przez duże trawy. W ciągu tego wyjazdu nie znalazłam żadnych wbitych paskudztw.  Podsumowując jednak działania na obszarze naszego zamieszkania, u Acco wbiły się 3 kleszczuchy :/ Dwa znalazłam martwe, musiały umrzeć już zaraz po wbiciu, nie były jeszcze nażarte, wyglądały jak strupki. Jeden skurczybyk niestety był wypity :(  Znalazłam go na tylnej nodze, w miejscu gdzie Acco ma tkz. „sukienkę” czy „portki”. Schował się w takim miejscu, że zrobił niezłą imprezę, przerwałam mu po kilku dniach, widać było że trochę tam siedzi, ale nie było to jeszcze końcowe stadium prawie odpadnięcia. Przyznam też, że przeżyłam chwile grozy kiedy po pewnym niedzielnym spacerze, wróciłam do domu – gdzie podczas wyjścia wszystko było OK – i Acco zaczął sikac krwią :( Pierwsza myśl jakaś babeszjoza. Milion myśli na sekundę, ale już 10 minut później byłam w samochodzie i jechałam na dyżur do najbliższego miasta, które takie dyżury oferowało czyli do Tych. Wykonano mu testy na choroby odkleszczowe i prześwietlenie jamy brzusznej. Choroby odkleszczowe wykluczono, uff..  Okazało się, że było to zapalenie pęcherza i powiększona prostata, która zmusza nas do kastracji. Wyszłam z lecznicy uspokojona, że cała sytuacja nie była wywołana pasożytami. Accoś już po zastrzykach u doktora, wieczorem sikał normalnie, a na 10 kolejnych dni dostał antybiotyk .

20170726_15495720170726_12282420170724_130453DSC_0534

Każdy musi szukać swojego złotego środka dla psa i zazwyczaj nawet jeśli w domu ma się kilka, to na każdego działa coś innego. Ja obserwowałam już to kilka lat temu, kiedy teamem byliśmy z Acco i Luną, każdy z nich miał coś innego.

„ Zawartość pipety aplikować na skórze grzbietu, pomiędzy łopatkami. Przed nałożeniem kropli odgarnąć włosy aż do uwidocznienia skóry. Aplikacje powtarzać w zależności od potrzeb, obecności pasożytów, założonego programu profilaktycznego, ale nie częściej niż co 4 tyg. Zwierzęta zważyć przed podaniem i dobrać odpowiednią wielkość pipety, aby uniknąć przedawkowania. Nie głaskać zwierząt bezpośrednio po aplikacji. Zapoznać się z treścią ulotki przed użyciem produktu leczniczego weterynaryjnego.”

DSC_0110DSC_0130DSC_0124DSC_0116

 

12:56, berneska , Testy
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43



Acco





luna


Już jako dziecko miałam okazję poznać
jaką cudowną więź stanowi człowiek
i pies. Wychowywałam się razem z nimi.
Odkąd sięga moja pamięć w domu mieliśmy
malutkie i średnie kundelki, które
przygarnęliśmy z ulicy. Każdy wyjątkowy
na swój sposób, każdy miał inny
charakter i każdy uczył czegoś innego.
Zagłębiając się coraz bardziej w świat
kynologii do mojego domu trafił Acco,
czekoladowy border collie. To z nim na
poważnie zaczęłam traktować wszystkie
psie aktywności :) Obecnie spełniamy
się w agility, rally-o oraz
dogtrekkingach. Od niedawna do teamu
dołączyć kolejny chłopak, Navi.
Tym samym uczymy się żyć w nowym
komplecie :) Tak po za tym mam
na imię Natalia i z moim psiakiem
mieszkam w województwie małopolskim :)







Kontakt:
~ natalia.lysak@wp.pl
~ natalia.lysak@gmail.com

~~~~~~~~~~~~~








- 15 lipiec - semi agility Zabier­zów
- 22 lipiec - Konopiska wystawa
- 23-28 lipiec- wakacje Szczyrk
- 29 lipiec - wystawa Będzin
- 2 wrzesień - wystawa Chorzów
- 8 październik - wystawa Zabrze


doglovin