środa, 26 lipca 2017
TEST: recenzja przysmaki Lata Kita

DSC_0508

Czy Lata Kita jest naprawę smakowita?

Jednym z kluczowych „zagrań marketingowych” psiego brendu jest niewątpliwie nazwa i design opakowania. Lata Kita wypadła tutaj na szóstkę z plusem! Sama nazwa jest na tyle prosta i wyrazista, że rozmawiając z przyjaciółmi o psich przysmakach nie sposób jej zapomnieć.  Niejednokrotnie zdarzało mi się  polecać smaczki, ale nazwy nie byłam w stanie zapamiętać, tak więc opisywałam co jest na opakowaniu, jaki kolor, pies, i jakoś wielkimi trudami dochodziło się o co mi chodzi :D Z taką nazwą marketing szeptany będzie o wiele prostszy, nazwa w mojej głowie zostanie na długo :) Opakowanie to kolejna bardzo „chwytna” rzecz. Wyróżniające na tle innych smaczków rysowane psiaki zamiast zdjęć, w dodatku karykatury psów. Każdy smak to inny psiak i inny kolor, tak więc łatwość w zapamiętywaniu znowu się tutaj pojawia :) Przykładowo chcemy kupić smak marchewkowy, w głowie od razu mamy kolor pomarańczowy i tak też jest na opakowaniu. W dodatku opakowanie ma ciekawy kształt. Sprawił on, że po rozpakowaniu paczki, moja rodzina jednogłośnie stwierdziła: co ty rajstopy zamówiłaś? :D  Paczka jest kartonowa, w środku posiada próżniowo zapakowany woreczek ze smaczkami. Woreczek posiada miejsce do oderwania, aczkolwiek na 3 opakowania smaczków, każda z moich prób otwarcia tym sposobem kończyła się fiaskiem ;) Bez nożyczek się nie obyło, nie byłam w stanie rozerwać go rękami. Może można byłoby rozmyślać o zamykaniu strunowym? :) Chętnie zabieram takie „zajmowacze czasu” na różne wycieczki, ale bardzo często mam problem jak je szczelnie zabezpieczyć.

DSC_0532DSC_05251

Każda z paczek posiada w środku smaczki o około 15 cm „pasków”, o ile się nie połamią wtedy mamy kilka mniejszych ;)  Co za tym idzie, jeśli się nie połamią w czasie transportu, to my w rękach spokojnie możemy je połamać w zależności do czego będą nam potrzebne. W czasie skarmiania lub jeszcze w fazie łamania nie musimy martwić się o bród/tłustość na rękach, pozostaniemy czyści :) Zapach dla ludzkiego nosa można nazwać jako przyjemny lub neutralny. Nie jest to ten rodzaj który śmierdzi na odległość i pozostawia swoją woń na długo. Moje psiaki uwielbiają śmierdzące rzeczy, do innych trzeba zazwyczaj je namawiać. Tutaj nie miałam takich problemów, o dziwo towarzyszyły mi już przy otwieraniu paczki, a potem każdy z nich ze swoją porcją poszedł chrupać na swoje posłanie.

DSC_0422DSC_0424

Tych przysmaków używałam głównie do bardzo spokojnych ćwiczeń – wtedy łamałam – lub po prostu jako przekąskę w domu – dawałam w całości. Przy energicznych komendach nie było szans na podanie smaków ze względu na dławienie się nimi, ale tak to jest jak ma się chłopaków, którzy wkręcają się bez rozumu do pracy i zapominają o gryzieniu, połykaniu i bożym świecie ;)

DSC_0471

Smaki, które próbowali chłopcy to: marchewka, siemię lniane, algi morskie, w swojej ofercie oferują także buraka i ostropest. Dla mnie fenomenem są firmy, które ręcznie wypiekają takie ciasteczka. Moje zdolności do psich wypieków kończyły się tylko jednym przepisem, który ostatnio robiłam jakieś 3-4 lata temu. Teraz mogę podać psiakowi pewny przysmak, a nie spędzam kilku godzin w kuchni ;) Jedna paczucha kosztuje od 15-16zł.

Obraz_202

SKŁAD*: Marchew + powyżej 80% MIĘSA wołowegoDSC_0435

SKŁAD*: Algi Morskie + powyżej 80% MIĘSA wołowego

DSC_0434

SKŁAD*: Siemię Lniane + powyżej 80% MIĘSA wołowego DSC_0431

Mieliśmy trzy rodzaje i nie zauważyłam, aby któryś z nich był szczególnie faworyzowany. Na wszystkie po kolei panowie robili maślane oczka :) Zdecydowanie stwierdzili, że ciasteczkami mogliby objadać się cały dzień :)

Przybijamy piątaka! Lata kita znajdziecie na stronie: http://latakita.pl/ oraz https://www.facebook.com/latakitasnacks/ .

Obraz_256

19:53, berneska
Link Dodaj komentarz »



Acco





luna


Już jako dziecko miałam okazję poznać
jaką cudowną więź stanowi człowiek
i pies. Wychowywałam się razem z nimi.
Odkąd sięga moja pamięć w domu mieliśmy
malutkie i średnie kundelki, które
przygarnęliśmy z ulicy. Każdy wyjątkowy
na swój sposób, każdy miał inny
charakter i każdy uczył czegoś innego.
Zagłębiając się coraz bardziej w świat
kynologii do mojego domu trafił Acco,
czekoladowy border collie. To z nim na
poważnie zaczęłam traktować wszystkie
psie aktywności :) Obecnie spełniamy
się w agility, rally-o oraz
dogtrekkingach. Od niedawna do teamu
dołączyć kolejny chłopak, Navi.
Tym samym uczymy się żyć w nowym
komplecie :) Tak po za tym mam
na imię Natalia i z moim psiakiem
mieszkam w województwie małopolskim :)







Kontakt:
~ natalia.lysak@wp.pl
~ natalia.lysak@gmail.com

~~~~~~~~~~~~~








- 15 lipiec - semi agility Zabier­zów
- 22 lipiec - Konopiska wystawa
- 23-28 lipiec- wakacje Szczyrk
- 29 lipiec - wystawa Będzin
- 2 wrzesień - wystawa Chorzów
- 8 październik - wystawa Zabrze


doglovin