sobota, 22 maja 2010
Chlapu ciapu

Deszcz to zbiorowe samobójstwo milinów kropel skaczących na ziemię z wysokości nieba, tylko dlaczego robią to kilkadziesiąt razy dziennie? Czyżby odgrywało się tam piekło ? ...

http://img576.imageshack.us/img576/1306/obraz058copy.png

No i powiedzcie mi jak tutaj idzie pracować?! Miałam trzy dni wolnego od szkoły, ale te dni nie zostały wykorzystane tak jak miały... Deszcze deszcze i deszcze. W dodatku przez poniedziałek i wtorek zdążyłam się przeziębić w szkole, także do dzisiaj siedzę z katarem na antybiotyku (czyt. tak pójdę do szkoły w pon). W ogóle nie grzali, przez 7 godzin zimnica jak w kostnicy, i jeszcze przeciakające sufity :/ Nawet w naszej klasie odpadł nam kawałek sufitu...

Luśka też ma piekielne szczęście. Ze spaceru w środę wróciłyśmy z rozciętą poduchą. Więc znowu zawijanie, skarpetki, jakiś areozol na rany. Następna rzecz to jakiś placek na policzku. Łysa plama i jeszcze jej ropiała... Ale też już 4 dzień psikamy tym areozolem jakimś i zaczyna się ładnie wysuszać. Łapka nie krawi, ale zanim się zagoi to dobrze to zaś wieki miną. I kto wymyślił powiedzenie: Zagoi się jak na psie?. Na moim psie jak coś się goi to miesiąc.

Treningi poszły w trzy dupy. We wtorek odwołany, dzisiaj odwołany, zobaczymy jak będzie znów we wtorek. Może trochę podeschnie teren... Ach no i zaraz powiem jak było pierwszym razem :D Tylko jeszcze muszę dodać IŻ w środę, spacer był bombowy (oprócz przeciętej łapy). Razem z odwiecznym towarzyszem Nerem poszliśmy koło lasku na dołki, przypomniałam sobie że tam są, no i tak jak myślałam były zalane wodą :D Jeden dosyć duuży , a reszta mniejsze. Psica miała ubaw jakich mało :D Najlepsze było jak gonili się z Nerem i nie zauważyła dziury, cała wpadła do wody, wyszła z niej, po czym spojrzała dookoło: co jest?. A następnym razem turlała się koło wody, i tak się wyturlała że do niej wpadła gamoń :D Pierwsze zdjęcie właśnie z środy :)

http://img191.imageshack.us/img191/2376/obraz026copy.png

Przerywnik zdjęciem z 12 maja :D I teraz co nieco o pierwszym spotkaniu w Tychach. | Jedziemy, jedziemy, serce waliło jak oszalałe (co poradzę) chwilami nawet chyba było w żebrach, zrobiło sobie małe więzieni. Skręcamy, na tabliczce ulica główna. Jedziemy, sklep po lewej stronie, to tutaj (O boże!) w oddali na przeciwko na łąkach widać tor (zawał). Zawracamy i wjeżdżamy w polną dróżkę. Przejeżdżamy obok wszystkich na torze (same border ewakuacja!) (no to mamy pozamiatane, wynosimy się z tąd). Pierwsze myśli :D Wysiadamy, pies się ciągnie jak oszalały. Witamy się z Sebastianem mówi żebyśmy pochodziły chwilę, aby Luna się zapoznała z otoczeniem. Pikawa dalej dawała we znaki. W dodatku przeszło to chyba na Lunę, bo miała mnie daleko gdzieś, w ogóle się szarpać nie chciała. W pobliżu do tego wszystkiego rów z wodą, to kompletna olewka. Woda, nowy teren, psy, nerwy. Początek był tragiczny, nie wypadłyśmy najlepiej tym bardziej przy spuszczeniu ze smyczy i zapoznaniu się z psami. Siedem psów ruszyło na nią, a cykor z podwiniętym ogonem zaczął zwiewać, odwołanie, zero reakcji. Byłyśmy totalnie "spalone". Potem gdzieś 40 minut chodzenia w okół boiska, reszta ćwiczyła, potem 10 minut Luna przywiązana do słupka sama czekała. Ja przyglądałam się jak wszyscy robią rękaw. Propozycja żebyśmy spróbowały. Poszłam po psicę. Nerwy opadły, byłam bardziej wkurzona :D Spuściłam ją, chwyciłam smycz w rękę. Biegniemy. Radość. Pies pruł jak strzała, prędkość światła. Wszyscy lekko, lub bardziej lekko zdziwieni. I wtedy przełamaliśmy złą passę, dostałyśmy drugą szansę. Pokazano nam cały torek, 11 albo 12 przeszkód. Jedna zrzutka, bo źle pokazałam jak ma biegnąć, i drugi błąd popierdzieliło mi się że mam nie robić zmiany ręki :D Po przebiegnięciu całości, radość :D. Lucha biegała wtedy na smaczki, ale pod koniec treningu zaczęła się już przeciągać <333 Smyczą co prawda, ale pięknie się uwiesiła :D Było też ćwiczenie koła, elementu hopka + rękaw, i nauka slalomu, tunelowa. Nie zapomnę komentarza, który nas, przynajmniej mnie podtrzymał na duchu :D Że wszystkie bordery na boisku powinny się zamknąć w klatkach i brać z nas przykład <333 Mała przyjemna grupka ludzi, dwie dziewczyny w moim wieku z borderami, jedna Pani z jackiem no i nasz przewodnik :D Sebastian też z borderem i amstaffami dwoma, o ile czegoś nie pokręciłam :D Przeszkody rewelacyjne, wszystko jeszcze świeżutkie i pachnące!

http://img9.imageshack.us/img9/97/obraz094copy.png

http://img697.imageshack.us/img697/1949/obraz081copy.png

Debiut przesunięty. Przypuszczalnie na październik, Gliwice. Powód? Obycie z torem :D Muszę pobiegać więcej całych torków, bo po 5 przeszkodzie zastanawiam się co było przedtem :D A teraz mamy treningi prawie pod nosem, dwa razy w tygodniu a nie raz. W wakacje mam nadzieję, że dużo skorzystamy z obozu z Adą i też to nam sporo da. Wyrobimy się idealnie :D

http://img99.imageshack.us/img99/5652/obraz076copy.png

22:43, berneska
Link Komentarze (6) »



Acco





luna


Już jako dziecko miałam okazję poznać
jaką cudowną więź stanowi człowiek
i pies. Wychowywałam się razem z nimi.
Odkąd sięga moja pamięć w domu mieliśmy
malutkie i średnie kundelki, które
przygarnęliśmy z ulicy. Każdy wyjątkowy
na swój sposób, każdy miał inny
charakter i każdy uczył czegoś innego.
Zagłębiając się coraz bardziej w świat
kynologii do mojego domu trafił Acco,
czekoladowy border collie. To z nim na
poważnie zaczęłam traktować wszystkie
psie aktywności :) Obecnie spełniamy
się w agility, rally-o oraz
dogtrekkingach. Od niedawna do teamu
dołączyć kolejny chłopak, Navi.
Tym samym uczymy się żyć w nowym
komplecie :) Tak po za tym mam
na imię Natalia i z moim psiakiem
mieszkam w województwie małopolskim :)







Kontakt:
~ natalia.lysak@wp.pl
~ natalia.lysak@gmail.com

~~~~~~~~~~~~~








- 16 wrzesień- zawody agility Zabierzów
- 17 wrzesień - zawody agility Tychy
- 24 wrzesień- dogtrekking Zabrze
- 30.09-1.10 - zawody agility Katowice
- 21.10 - dogtrekking Brandysówka
- 28-29.10 - semi z J.Nowotorską Tychy
- 2-3.12 - semi z P.Gumińską Tychy


doglovin